latamy, by ratować

Jesteś tutaj: Lotnicze Pogotowie Ratunkowe > Aktualności > Wydarzenia > Zginęli, lecąc na ratunek

Zginęli, lecąc na ratunek

18 lutego 2009

Rzeczpospolita

Śmigłowiec MI-2 lecący do karambolu na autostradzie A4 pod Wrocławiem uległ wypadkowi. Dwóch członków trzyosobowej załogi nie żyje.

Jedynym członkiem załogi, który przeżył jest lekarz. Ranny, wezwał pomoc przez telefon komórkowy. Przewieziono go do szpitala wojskowego we Wrocławiu. Lekarze oceniają jego stan jako ciężki. Ma urazy głowy, klatki piersiowej i połamane nogi.

Według informacji Radia Wrocław, poszkodowany nie musi jednak przechodzić natychmiastowej operacji neurochirurgicznej. Przeprowadzona jest jedynie operacja ortopedyczna, która zakończyła się pomyślnie. Krew dla rannego lekarza (grupa B Rh+) można oddawać w Wojewódzkiej Stacji Krwiodawstwa we Wrocławiu na hasła "dla Andrzeja".

W katastrofie zginęli 47-letni pilot, a jednocześnie dyrektor filii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu Janusz Cygański oraz 51-letni ratownik Czesław Buśko. "Obaj od wielu lat pracowali w pogotowiu lotniczym. Wspaniali ludzie, bardzo oddani pracy, zginęli, lecąc do wypadku" – powiedział dyrektor LPR Gałązkowski. Śmigłowiec leciał do karambolu w pobliżu miejscowości Budziszów Wielki. Spadł w okolicy Jarostowa i zapewne zapalił się po zetknięciu z ziemią. Służby ratownicze miały problem z jego namierzeniem, z powodu gęstej mgły. Rzecznik komendanta wrocławskiej policji, Paweł Petrykowski powiedział, że w akcji poszukiwawczej uczestniczyły helikoptery służb ratunkowych i komendy Wojewódzkiej Policji. Zaangażowano blisko stu dolnośląskich policjantów.

– Wstępnego raportu na temat okoliczności i przyczyn wtorkowej katastrofy śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego należy się spodziewać w ciągu miesiąca – powiedział wiceprzewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek.

Prokuratura wszczęła postępowanie

Postępowanie w sprawie katastrofy, mające na celu wyjaśnienie okoliczności wypadku, wszczęła Prokuratura Okręgowa w Legnicy.

– Musimy wyjaśnić czy wypadek spowodował błąd pilota, czy może jakaś usterka maszyny. Jeśli śmigłowiec był niesprawny, to musimy wyjaśnić z czyjej winy. Może się jednak okazać i tak, że mieliśmy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem – a winę ponosi pogoda, trudne warunki atmosferyczne – powiedziała rzeczniczka prasowa legnickiej prokuratury Lilianna Łukasiewicz.

Rzeczniczka wyjaśniła, że na miejscu tragedii pracuje kilkuprokuratorów, którzy prowadzą oględziny, zabezpieczają ślady."Do wyjaśnienia sprawy będą nam potrzebne różne ekspertyzy, m.in.komisji badania wypadków lotniczych" – powiedziała.

Brakuje rezerwowych maszyn

Po katastrofie w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym brakuje rezerwowych maszyn – informuje RMF FM. Jedyny śmigłowiec mogący zastąpić rozbitą jednostkę przechodzi właśnie przegląd techniczny.

Tymczasowo, do zakończenia przeglądu Mi-2 w Świdniku, dolnośląski system pomocy lotniczej będą wspierały samoloty z sąsiednich województw.

LPR zakupił śmigłowce EuroCopter, jednak pierwszy przyleci do Polski dopiero w sierpniu. Szkolenie pilotów i załóg zakończy się w przyszłym roku. Rząd zamierza jednak renegocjować termin dostawy nowych samolotów.

– Przetarg został rozstrzygnięty, był przeprowadzany z bólami, było wiele odwołań i jedyną przeszkodą były procedury odwoławcze, a nie brak środków – powiedziała Kopacz. Zapewniła, że w budżecie ministra zdrowia zabezpieczono pieniądze na ten cel.

– Byłoby cudownie, gdyby zamiast w lipcu, można było odebrać śmigłowce kilka miesięcy wcześniej. My jesteśmy gotowi – dodała minister zdrowia.

Karambol bez ofiar śmiertelnych

Na miejsce karambolu dotarł i włączył się do akcji ratowniczej wysłany w zastępstwie śmigłowiec z Zielonej Góry. Karambol okazał się mniejszy niż początkowo sądzono. Mówiło się o 20 samochodach, teraz wiadomo, że było ich dziesięć: 2 tiry, 2 busy i 6 samochodów osobowych. Rannych zostało kilka osób, w tym kobieta w ciąży. To właśnie do niej leciał śmigłowiec. Obrażenia poszkodowanych nie są ciężkie.

Wśród rozbitych samochodów jest auto wicemarszałka województwa dolnośląskiego. Sam wicemarszałek wyszedł z wypadku bez szwanku.

Niewykluczone, że przyczyną wypadku były złe warunki atmosferyczne – na Dolnym Śląsku sypie śnieg.

Droga A4 w stronę Wrocławia jest całkowicie zablokowana. Policja organizuje objazdy.

"Rz" Online
 

A

Aby kontynuować przeglądanie witryny musisz zaakceptować politykę cookies. więcej

Serwis LPR korzysta z plików cookie Mają Państwo możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, prosimy o zmianę ustawień w przeglądarce lub opuszczenie serwisu. Dalsze korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce oznacza akceptację plików cookies, co będzie skutkowało zapisywaniem ich na Państwa urządzeniach przez wszystkie serwisy internetowe LPR. Informacji odczytanych za pomocą cookies i podobnych technologii używamy w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników, w tym profilowania. Wykorzystanie ich pozwala nam zapewnić Państwu maksymalną wygodę przy korzystaniu z naszych serwisów poprzez zapamiętanie Waszych preferencji i ustawień na naszych stronach. Więcej informacji o polityce przetwarzania danych znajdą Państwo w klauzuli informacyjnej. Akceptacja ustawień przeglądarki oznacza zgodę na możliwość tworzenia profilu Użytkownika opartego na informacjach zawartych w plikach cookies. Mają Państwo prawo do cofnięcia wyrażonej zgody w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie ma wpływu na zgodność z prawem przetwarzania Państwa danych, którego dokonano na podstawie udzielonej wcześniej zgody. Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

Zamknij